Plan Lekcji
2018/2019
Nasz kanał YouTube
E - dziennik

Prima Aprilis – pierwszy dzień kwietnia w wielu krajach polegający na robieniu żartów i psikusów. Ponieważ tak się nietypowo w tym roku złożyło, że nie będziemy mogli pożartować z siebie w szkole, gdyż udamy się na zasłużony odpoczynek (to pierwszy żart w tym artykule, a będzie ich więcej…), to spróbujmy zrobić to nieco wcześniej. A choćby nawet tu i teraz.  Kto w szkole śmieszy bardziej niż… Uczniowie? Kto, jeśli nie oni, jest w stanie w jednej chwili rozbawić do rozpuku kolegów lub nauczycieli. Większym powodem do śmiechu w szkole jest chyba tylko fakt odwołania lekcji matematyki albo języka polskiego (to żart nr 2, więcej nie będę liczył). Czasem człowieka wręcz ogarnia smutek z uwagi na fakt, że uczniowski dowcip trafia do bardzo ograniczonego grona słuchaczy (uczniowie i nauczyciel z jednej klasy, grupka uczniów na holu czy wręcz pojedynczy nauczyciel). Ponieważ śmiech to zdrowie, a zdrowia w naszej szkole nie chcemy szczędzić nikomu, dziś podzielimy się tym skarbem ze wszystkimi czytelnikami.

„Skrzynia uczniowskiego dowcipu” pęka w szwach, stąd na razie wyciągniemy na światło dzienne tylko te „najlepsze numery”. Zostały one podzielone na specjalne kategorie, a najlepszym uczniowskim „tekstom” szacowne, jednoosobowe jury przyznało tytuły „Pękobrzuchów” (etymologii nazwy chyba nie trzeba wyjaśniać?). Wszystkie imiona występujące w przytaczanych cytatach zostały zmienione, a prawdziwi bohaterowie, jeśli zechcą, ujawnią się sami, a jeśli nie zechcą – będą anonimowi. Warto dodać, że wszystkie cytowane wypowiedzi i opisywane sytuacje są autentyczne i wydarzyły się w naszej szkole, nie są internetowymi kopiami (potęga Google tym razem nie została wykorzystana).

Uwaga, ważne! Nie należy czytać dalej podczas jedzenia lub w trakcie leczenia kataru bądź dolegliwości ścisłe związanych z katarem.  Może to grozić zadławieniem lub koniecznością późniejszego czyszczenia ekranu monitora po niekontrolowanym parsknięciu śmiechem. 

Zaczynamy!

 

Pękobrzuch w kategorii Literatura:

„Gdy Staś i Nel wędrowali przez pustynię, ich oczom nagle ukazała się chata Morgana”

Warto zwrócić uwagę na pomysłowość autora. Gdyby podobną kreatywnością cechował się Henryk Sienkiewicz, nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy Stasia Tarkowskiego i Nel Rawlison. Być może ów Morgan, właściciel chaty, okazałby się przyjacielem ich ojców i pomógł dzieciom, które nie tłukłyby się w upale, przez piach, na drugi koniec kraju do Smaina, Mahdiego, czy kogo tam jeszcze? A może odwrotnie – Morgan byłby najczarniejszym charakterem w całej powieści i ścigał polsko – angielską parę po Afryce? Nie wiadomo. Do snucia własnych pomysłów na alternatywną historię Stasia i Nel zapraszamy po lekturze „W pustyni i w puszczy”. Pan Sienkiewicz z pewnością na rajskich polach śmieje się do rozpuku. Na zdrowie, panie Henryku!

 

Mamy już ustalone, że w Siódemce życzymy zdrowia wszystkim, stąd teraz Pękobrzuch w kategorii Medycyna:

„Bardzo proszę, by zwolniła mnie pani z ćwiczeń na lekcji wf., bo mam zawał obojczyka lewego”

 Zawał obojczyka lewego – nazwa jednostki chorobowej znamionująca wtajemniczenie w arkana sztuki medycznej samego pacjenta. Proszę zwrócić uwagę na precyzję nazewnictwa: nie dość, że właściwie wskazana i nazwana została udręczona kość, to jeszcze w celu uniknięcia ryzyka podjęcia leczenia tej niewłaściwej (są przecież dwie), pacjent dokładnie sygnalizuje stronę zaatakowaną przez chorobę. Wszystkim współczującym chorej należy się informacja, że uczennica dotknięta „zawałem obojczyka”, zgodnie ze swoją prośbą, nie ćwiczyła na lekcji wf., a w późniejszym terminie doszła do pełni sił i dziś cieszy się dobrym zdrowiem.

 

Kolejny Pękobrzuch zostaje przyznany w kategorii Aktywność lekcyjna. Wszyscy Uczniowie wiedzą, że nauczyciele wręcz czczą jednostki aktywne, zainteresowane, chętne, dociekliwe, zadające mądre pytania, wnikające w temat, itd., itd… Stąd też nagroda w tej kategorii.

Opis sytuacji: lekcja informatyki, temat zajęć dotyczący typów drukarek i sposobów powstawania wydruku w zależności od typu zastosowanego sprzętu. Uczniowie oglądają wszystkie rodzaje urządzeń, zaglądają do ich wnętrza i wysłuchują jednocześnie wykładu nauczyciela. Na koniec padają dwa obowiązkowe pytania: 1. Czy wszystko jasne? 2. Czy są jakieś pytania? Wszyscy uczniowie kręcą przecząco głowami, poza jednym Krzysiem i on jest tu bohaterem. Krzyś nie należy do grona klasowych prymusów, stąd błyskawiczna reakcja nauczyciela na podniesioną przez niego rękę. W nauczycielskie serce już wkrada się wiara w sens swojej pracy, w moc pedagogicznej misji. Jednak wreszcie mi się udało! Taki Krzyś też może być zainteresowany lekcją, też może być aktywny! Nauczyciel natychmiast prosi więc Krzysia o zadanie swojego pytania na forum całej klasy, ciekawy, co też dręczy ucznia w kwestii omówionych drukarek. Krzyś grzecznie wstaje, chwyta się rękami za krzyż i oznajmia:

„Ja mam pytanie, proszę pana. Co mnie te plery tak rypią?!”   

Należy tu szczególnie docenić siłę charakteru ucznia, który dzielnie znosił „drukarkowy wykład” mimo „rypiących plerów” i ani na moment nie przerwał nauczycielowi jego wywodów, doceniając wysiłki pedagoga. Nie płakał, że chce  odwiedzić gabinet pani pielęgniarki, nie namawiał nauczyciela, by wezwano pogotowie, nie prosił nawet o telefon do rodziców. Dzielnie znosił swoje cierpnie, zastanawiając się jedynie nad jego przyczynami. Hart ducha i kultura osobista w jednym – Pękobrzuch obowiązkowy!

 

Jak wszyscy wiemy, od załatwiania uczniowskich problemów podczas przerw są nauczyciele dyżurujący. Oni to właśnie, w ciągu zaledwie jednego dnia, mierzą się z dziesiątkami lub wręcz setkami niezwykle ważkich spraw dotyczących uczniów i mają na ich rozwiązanie zwykle około 10 minut (tyle trwa większość przerw). Kolejna nagroda to zatem Pękobrzuch w kategorii Poważny Problem Uczniowski:

„Proszę Pana, a Marysia to mi naziała przed nos swoim oddechem cuchnącym kanapką!”

Szczególną uwagę, poza oczywiście niewątpliwym wzburzeniem targającym autorem, powinniśmy zwrócić na jego kreatywność i nowatorskie podejście do zasad języka polskiego – bądź, co bądź, jednego z najtrudniejszych języków świata. Podkreślenie czasownika „naziała” powinno być właściwie faliste i czerwone (komputerowy edytor tekstu też nie zna tego wyrazu). Tak, oczywiście, uznać tą formę za błąd jest najłatwiej, ale zastanówmy się, czy czasem nie jest to zapowiedź nadchodzących modyfikacji ciągle przecież postępujących w naszym języku. Bo skoro występuje forma „ziać”, co do której nie mamy żadnych zastrzeżeń, to być może już wkrótce uznana zostanie dokonana „wersja” tego wyrazu – właśnie „naziać”? Bo skoro jest i pisać, i napisać, uczyć i nauczyć, zrywać i nazrywać, to czemu nie ziać i naziać??? A swoją drogą – twarda sztuka. Kto by zniósł takie „nazianie”? Jeszcze żeby miętówką, gumą owocową, ale kanapką?!

 

W płynny sposób przechodzimy do niezwykle pojemnej kategorii Język Polski. To kategoria właściwie nie mająca granic, dlatego na razie sięgnijmy zaledwie do wierzchołka tej szkolnej Czomolungmy. Ponieważ konkurencja jest w tej kategorii ogromna, nagród w niej przyznano nieco więcej.

Pękobrzuch nr 1 w kategorii Język Polski:

Lekcja wf. Mecz piłki nożnej. Uczeń lekko krwawi po tym, jak zgubił strup z kolana. Poproszony przez nauczyciela o udanie się do gabinetu pani pielęgniarki, odpowiada natychmiast:

„Proszę pana, nie mogę teraz opuścić kolegów z drużyny, bo jestem najlepszy na boisku! Oni beze mnie przegradzą!”

Tak, „przegradzą” (w znaczeniu „przegrają”)… Tu znów edytor tekstu głupieje sygnalizując jakieś swoje wydumane problemy falistym i czerwonym podkreśleniem. Program komputerowy to jednak głupia „maszyna”, więc wybaczmy mu jego niezrozumienie. Homo sapiens za to jest istotą rozumną, a więc lubiącą się zastanawiać. To się zastanówmy. Bo skoro w języku polskim występują formy typu „dać – dadzą”, „radzić – radzą”, „chodzić – chodzą”, to może jesteśmy właśnie w przededniu kolejnej ewolucyjnej modyfikacji językowej? Bo czemu nie „przegrywać – przegradzą”? Poza tym na wyróżnienie zasługują tu inne postawy zademonstrowane przez ucznia w opisanej sytuacji. Nieważny był krwotok, liczyły się za to: „team spirit”, wola zwycięstwa i pomocy kolegom, by nie „przegradzili” (chyba tak będzie właściwie?) trwającego meczu.

 

Pękobrzuch nr 2 w kategorii Język Polski:

Uczeń: „Imię Ula piszemy przez „o z kreską”.

Nauczyciel: Jak to???

Uczeń: Bo to jest przecież „ó” wymienne!

Nauczyciel: Jak to???

Uczeń: Przecież wymienia się na Ola.

Tłumaczenie właściwie zbędne. Jest zasada, jest konkretny przykład jej wykorzystania – czysta wiedza. Wszystko jasne. Na uwagę zasługuje jednak niezwykłe osłupienie nauczyciela. Niby „wykształciuch”, niby po studiach, a jedyne na co go było w tej sytuacji stać to „Jak to??? Jak to???”. A tak to! Potęga prawdziwej wiedzy przytłoczy każdego. Nie ma na to mocnych…     

 

Ponieważ, jak to już zostało wskazane, w worku „uczniowskich numerów” nie ma dna, w tym miejscu zostaje tylko dodać: ciąg dalszy nastąpi…

 

Tymczasem, z okazji Świat Wielkiej Nocy, które w tym roku będą miały również primaaprilisowy smaczek, tym wesołym i tym całkiem poważnym Uczniom Siódemki oraz ich Rodzicom, życzymy wszystkiego najlepszego.

 Kamil Konopka